niedziela, 10 sierpnia 2014

Pan I Sługa? #1

Młody panicz razem ze swoim lokajem przechadzał się uliczkami targu niewolników. Chciał mieć nowego, ponieważ nie byłoby miesiąca, aby jakiś jego sługa nie zdechł więc przychodził tutaj dosyć często. Niestety tym razem nie znalazł nikogo kto by mu służył. Zrezygnowany westchnął i usiadł na pewnym murku, który znajdował się już na samym końcu targu. Klaudiusz, bo tak nazywał się ten lokaj popatrzył na niego ze smutkiem gdyż sam nie lubił kiedy jego pan jest smutny. 
-Paniczu nie załamuj się. Na pewno jeszcze kogoś znajdziesz.-Starał się go jakoś pocieszyć. 
-Ale kiedy przeszliśmy wszystkie stragany i nic. -Westchnął i wstał. Nie zamierzał się poddawać. 
Nagle usłyszał, jak ktoś szlocha i, że ktoś kogoś bije. Zastanawiał się skąd mogą dobiegać te dźwięki. Chwilę się porozglądał, ale nic nie było widać. W końcu spojrzał na lokaja. Ten wiedział o co mu może chodzić więc młody panicz Ataru pobiegł w stronę dźwięku. Gdy dotarł nie mógł w to uwierzyć, co zobaczył. Na ziemi leżał młody chłopak, który był cały brudny, a żebra mu aż wystawały. Teraz był bity mocno pejczem przez grubego mężczyznę wyglądającego na trzydzieści siedem lat. Ataru szybko podbiegł do nich i odciągnął mężczyznę od chłopaka. Ten gdy tylko zobaczył panicza, czyli syna króla ich królestwa od razu przestał się gapić na swojego ,,niewolnika''. Ataru podszedł do nieprzytomnego chłopaka i wziął go delikatnie na ręce. Gdy mężczyzna to zobaczył wstał i podszedł do niego. 
-Zostaw paniczu mi mojego syna. Proszę cię.-Błagał. 
-Skoro to twój syn to dlaczego go tak traktujesz? Owszem to targ niewolników, ale powinieneś czasem się pohamować. Nie widzisz w, jakim on jest stanie. Biłeś go, głodziłeś go. Nie jest ci wstyd?
Powiedział, po czym poszedł do swojej karocy. Lokaj też nie mógł uwierzyć w, jakim jest stanie ten chłopak więc, jak tylko dojechali na miejsce Klaudiusz zajął się nim od razu. Wykąpał powoli, aby nie zbudzić chłopaka, po czym ubrał go w długą białą lekką szatę i położył go w komnacie księcia, po czym zadzwonił po osobistego lekarza panicza. Gdy ten przybył i zbadał chłopaka westchnął i wyszedł z komnaty. Pod drzwiami stali książę i lokaj. Ataru szybko podszedł do niego i złapał go za ręce mając nadzieję, że nic nie będzie chłopakowi. 
-Jest z nim bardzo źle. Nie wiadomo czy chłopak dożyje świąt Bożonarodzeniowych. Naprawdę mi przykro, ale zrobiłem, co mogłem. -Ukłonił się i poszedł w swoją stronę, czyli do swojej komnaty. Ataru nie mógł w to uwierzyć. To wszystko go przerastało. Szybko wbiegł do swojej komnaty i podszedł do nieśpiącego już chłopaka. Klęknął przed łóżkiem i wziął go za rękę. 
-J-Jak masz na imię?-Spytał książę. 
Blond-włosy chłopak popatrzył się na niego. Nie wiedział kim jest ten ów chłopak, który trzymał go za rękę, ale zebrał się na odwagę, aby mu odpowiedzieć. 
-L-Len...-Wyszeptał ledwo, co. 
Nagle do komnaty Ataru weszło jego rodzeństwo. Aż siedmioro braci. Byli wkurzeni więc najstarszy z nich, co nie długo miał objąć tron podszedł do swojego najmłodszego braciszka i odwrócił go do siebie. Oburzony wstał i teraz patrzyli się w oczy. 
-Przecież wiesz, że ojciec ci zabronił kupować nowych niewolników nie? Pamiętasz, co ostatnio z nimi robiłeś?-Spytał.
To prawda. Ataru nigdy nie był uległy i miły dla swoich niewolników, ale tym razem było inaczej. Teraz postanowił się zmienić i zapomnieć o przeszłości. Ataru westchnął, a Krian popatrzył się na nowego nabytka swojego braciszka. 
-Dlaczego akurat go wziąłeś?-Zadał kolejne pytanie. 
-Nie twoja sprawa. Był tutaj lekarz i powiedział, że chłopak może nie dożyć świąt Bożonarodzeniowych. -Wytłumaczył, choć nie chciał. 
Chłopaki w końcu opuścili pokój swojego brata i wrócili do swoich spraw. Jak na razie jego ojciec nie wie nic o tym, że jego najmłodszy syn kupił sobie nowego niewolnika. Miał to zabronione i nie mógł się mu sprzeciwić. Jednak i tak nie posłuchał więc zrobił po swojemu. Proste? Proste. 
Tymczasem Ataru podszedł do swojego barku i nalał kubek zimnej wody dla Lena. Podszedł do niego i pomógł mu się napić. Blond-włosemu chciało się tak pić, że oddałby wszystko za choć jeszcze jedną szklankę wody, ale nie wiedział, jak ma o to poprosić, bo nie chciał dostać kolejnej kary więc milczał. 
-Na razie możesz spokojnie spać, a ja idę poprosić służbę, aby zrobili ci coś do jedzenia dobrze?-Spytał Ataru kiedy stał już w drzwiach. Gdy Len pokiwał głową na znak, że rozumie książę wyszedł zamykając cicho wielkie dębowe drzwi.